sobota, 8 marca 2014

Winter's Tale.

      Chcę podzielić się dzisiaj z Wami moją subiektywną oceną ekranizacji powieści "Zimowa opowieść" Marka Helprina (film o tym samym tytule). Kolejny raz zamiast sięgnąć najpierw po książkę i dopiero po przeczytaniu udać się do kina, zaczęłam od filmu! Czytałam wiele opinii, w których porównuje się powieść z jej ekranizacją. Jedni piszą, że książka oddaje więcej emocji, jest ciekawsza i lepiej poświęcić wieczór na jej przeczytanie niż udać się do kina, inni z kolei film chwalą (bez względu na to czy przeczytali książkę, czy nie) i szczerze polecają. Jako, że ja nie czytałam książki, podzielę się z Wami opinią o filmie.
      "Zimowa opowieść" to historia o miłości (nie ma co się oszukiwać). Jest tam pokazana pierwsza miłość, miłość od pierwszego wejrzenia, a także walka o życie drugiej osoby. Niektórzy moi znajomi, którzy mieli okazję spędzić ze mną czas w kinie wiedzą, że po seansie płaczę jak bóbr, bez względu na to czy wyświetlono komedię romantyczną, film katastroficzny czy animowany. Na "Zimową opowieść" poszłam sama. Może i lepiej, bo łzy popłynęły już na wstępie. Film dla mnie jest magiczny. Walka pomiędzy dobrem a złem pokazana została w fenomenalny sposób! Reżyser pięknie pokazuje, że wśród nas żyją anioły oraz ci, którzy z dobrem mają niewiele wspólnego. Brzmi zabawnie? Być może, ale podczas seansu, wielokrotnie człowiek pyta sam siebie: "a jeśli w prawdziwym życiu też się tak dzieje?". Tego się raczej nie dowiemy, jedynie możemy się tego domyślać.
Rewelacyjny Russell Crowe jako dowódca zła, czarujący Colin Farrell w roli głównej oraz Jessica Brown Findlay, do której śmierć przychodzi za szybko. Film wszedł na ekrany kin 14 lutego, jednak Ci z Was, którzy jeszcze nie mieli okazji go obejrzeć, niech nadrobią zaległości! Film wzrusza, bawi, zaskakuje. Nic więcej Wam nie powiem, jedynie serdecznie Was na niego zapraszam. Jestem pewna, że nie pożałujecie! :)

Więcej opinii tutaj: Winter's Tale.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz